niedziela, 4 października 2009

niedzielka

Ale się cieszę, że kaloryfery u mnie grzeją, bo bym chyba umarła. Jutro jest poniedziałek, czyli pierwszy dzień studiów. No i mam tez nadzieję, że wreszcie wszyscy się dowiemy jak to będzie z naszymi specjalizacjami, ponieważ straszny bajzel na uczelni się w tej sprawie zrobił. Jestem jednak dobrej mysli. Wolałabym jednak mieć jeszcze wakacje.
Widziałam a Cubusie ładne pocięte koszulki, jednak były, moim zdaniem, nieco za drogie. Kupiłam więc sobie czarny męski tiszert i pocięłam mu rękawy robiąc frędzle. Zastanawiam się, czy nie pociąć jej jeszcze z przodu i z tylu. Zastanawiam się jednak, czy to nie będzie w tym przypadku już za dużo.

sobota, 3 października 2009

szarugowo

Chwilę temu do moich rodziców przyszli znajomi. Czasem tego naprawde nie lubię. Jest mecz siatkówki, śmiechy i krzyki. A mi, cholera, jest zimno :C
Na dworze straszna szaruga i zimnica, a ja tęsknię za ciepłym latem. W lipcu dorwałam w sklepie sukienkę w pepitkę. Mam nadzieję, że teraz uda mi się ją choć trochę ponosić.




sukienka- New Yorker
buty- Bershka
kokarda- samorobna, ze skóry